Krystyna Sienkiewicz i...Kongres Nowej Prawicy

Krystyna Sienkiewicz stroniła od rozmów o polityce. Nie była nią zainteresowana, co często powtarzała w rozmowach z dziennikarzami. Za młodu nie przynależała do Związku Młodzieży Polskiej, choć próbowano ją do niego zwerbować. Nie tylko zresztą ją, bo i wielu innych studentów ówczesnej Akademii Sztuk Plastycznych. Jako już znana aktorka nie wstąpiła do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, choć Służby Bezpieczeństwa czatowały na nią przed Teatrem Syrena po wieczornych spektaklach. W wolnej Polsce również nie związała się z żadną partią polityczną.

Uprawiała Sienkiewicz co najwyżej, a może aż, polityczną satyrę. Dworowała sobie z polityków, a nawet nie tyle z nich, co z reprezentowanych przez nich postaw. Dworowała bez względu na to, które ugrupowanie trzymało władzę w naszym kraju. Prawdą jest, że miała ulubionych polityków, a do najulubieńszych należał Włodzimierz Cimoszewicz. Doceniała Jacka Kuronia. Wsparła w swoim czasie, do czego jeszcze wrócę, Janusza Korwin-Mikkego. Sympatią darzyła Hannę Gronkiewicz-Waltz. Wszystkie przywołane nazwiska związane są różnymi ugrupowaniami, co dowodzi, że nie identyfikowała się z jednym jedynym i z tym jednym jedynym chciałaby być łączona. Dlatego też żadna partia polityczna nie może wykorzystywać jej osoby do promocji swojej działalności. Nie dla wszystkich polityków jest to jednak wystarczająco jasne, szczególnie dla Waldemara Rajcy z Kongresu Nowej Prawicy.



Długo zastanawiałem się nad podjęciem tego problemu, ale wydaje mi się na tyle istotny, że nie powinien pozostać bez echa. Wstrząsnął mną filmik, który Kongres Nowej Prawicy opublikował na swojej oficjalnej stronie internetowej. Jego bohaterem jest Waldemar Rajca, radomski działacz, który w scenerii Cmentarza Wojskowego na Powązkach relacjonuje uroczystości pogrzebowe Krystyny Sienkiewicz. Nie wiadomo, skąd pomysł na taką właśnie realizację, ale domyślać się można i nawet należy, że idzie o autopromocję. Rajca podczas swojej wypowiedzi wspomina, że Sienkiewicz wielokrotnie wspierała Kongres Nowej Prawicy, wcześniej Unię Polityki Realnej, w wyborach, podkreślając, że aktorka identyfikowała się ideami konserwatywno-liberalnymi partii i popierała poglądy, które członkowie ugrupowania głosili. Warto podkreślić, że i Kongres Nowej Prawicy głosi eurosceptycyzm, któremu aktorka nigdy nie była przychylna. Rajca nie omieszkał wspomnieć, że i jego swego czasu wsparła w kampanii do Europarlamentu, wydając zgodę na umieszczenie swojego wizerunku na ulotce wyborczej. Wyraził też nadzieję, że wraz ze śmiercią artystki nie odejdzie idea konserwatywno-liberalna. Kamera uwieczniła również składanie wieńca i spojrzenie polityka, któremu, widać, bardzo zależało na pamiątkowym i promocyjnym materiale. Rajca się zapomniał. Rajca przesadził. Pożegnał Krystynę Sienkiewicz jak zagorzałą działaczkę reprezentowanej przez siebie partii, dając tym samym do zrozumienia potencjalnym wyborcom, jak ogromne miał w niej wsparcie polityczne, co jest wierutną bzdurą. Krystynę Sienkiewicz stać było na miłe gesty i jednym z nich mogła być jednorazowa rekomendacja.

Fakt. W 2010 roku Krystyna Sienkiewicz zaskoczyła wielu decyzją o oficjalnym poparciu Korwin-Mikkego w wyborach prezydenckich. Należała nawet wtedy do jego komitetu honorowego. Decyzja ta otarła się na nawet o kontrowersję. Kowin-Mikke był kandydatem Unii Polityki Realnej. Sienkiewicz poparła go za jego amerykańską demokrację. Lubiła jego pióro, ale z polityką nie miało to nic wspólnego. W kampanii prezydenckiej „pogłaskała go”, jak miała w zwyczaju mówić, kilka razy po głowie, ale mocniej się nie angażowała. To nie było w jej stylu. Unia Polityki Realnej głosiła eurosceptycyzm, z którym Krystyna Sienkiewicz się nie zgadzała. Wręcz przeciwnie. Pochwalała integrację państw. Później wielokrotnie ganiła w towarzystwie jego postawę jako europarlamentarzysty. Nigdy nie akceptowała jego poglądów, które wygłaszał o kobietach. W 2015 roku, kiedy aktorka leczyła skutki udaru, Korwin-Mikke znowu sobie o niej przypomniał. Przygotowywał się wtedy do kolejnych wyborów prezydenckich i startował chyba z ugrupowania KORWiN. Pamiętam, jak dzwonił do niej i zapraszał na akademię, podczas której chciał jej wręczyć odznaczenie. Odmówiła ze względu na stan zdrowia, ale zaproponowała, by, jeżeli to takie ważne, uhonorował ją w jej domu. Nigdy się nie pojawił, bo co warte jest odznaczenie bez dzikiego tłumu i kamer? A tłumu i kamer na Cmentarzu Wojskowym nie brakowało. Rajca wykorzystał moment.

„Nie dla psa kiełbasa, nie dla kota skórka, nie dla ciebie, chłopcze, Sienkiewicza córka”. To nie ja! To Krystyna Sienkiewicz. Lepszego zakończenia nie trzeba.
Trwa ładowanie komentarzy...